piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 4

-Pani Magda jest w śpiączce. Guz nie powstał po tym nieszczęsnym upadku w domu. To było wcześniej.. Jakieś 2 lata temu. Nie rósł na szczęście za szybko i udało nam się uratować dziewczynę. Czy podczas tych dwóch lat zdażały jej się omdlenia?
- Maja, wiesz coś o tym? - spytał Adam
-Tak. Około roku temu Madźka zemdlała .. Trafiła do szpitala. Leżała w nim tydzień i nie wykryto żadnego guza. Około roku temu ostatni raz zemdlała.. Dziś to powróciło
-powiedziała załamana
- czemu nic nie mówiłaś?
-Nie chciałam Cię martwić. Teraz najważniejsza jest Madzia. Panie doktorze. Proszę powiedzieć jak długa moja przyjaciółka będzie w śpiączce ?
- Jutro będziemy starali się ją wybudzać
-Aha. Czy mogę do niej wejść?- zapytał smutny Matuszczyk
- Tak, proszę - pokazał drzwi ręką
-Dziękuje.- powiedział i wszedł do siostry. Zobaczył ją podłączoną do dziesiątek kabelków. Usiadł na krzesełku obok łóżka, złapał ją za rękę i zaczął płakać
Po chwili do sali wszedł jeszcze Robert
Gdy zobaczył swoją ukochaną też zaczął płakać ... Był załamany. Nie chciał jej stracić. Usiadł po drugiej stronie łóżka i złapał ją za drugą rękę
- Madzia, nie rób nam tego! Obudź się! Ja... cię... ko... KOCHAM!
-Lewyy ... Na serio się w niej zakochałeś?- zapytał Adam
- Tak. Teraz sobie to na prawdę uświadomiłem...
-Stary. zawsze chciałem żeby moja siostra miała takiego chłopaka jak Ty.- powiedział. Nagle poczuli jak ich ręce coś ściska.. To Magda poruszyła rękoma- Siostrzyczko, słyszysz mnie ?- zapytał z nadzieją w głosie Matuszczyk i wybiegł poszukać lekarza.. Po chwili lekarz z pielengniarką poprosili chłopaków żeby wyszli.
- Chyba zaczeła się wybudzać... - powiedział z nadzieją Lewy
-Mamy nadzieję- powiedzieli wszyscy obecni na korytarzu .
-Mamo.. Co z ciocią Madzią?- zapytała mała Sara która nie wiele teraz rozumiała
- Uderzyła się w główkę i śpi
-Tatusiu ... Ja chcę do cioci Madzi- powiedziała i zaczęła płakać, a Łukasz wziął ją na ręce
- Na razie pan doktor nas nie wpuści
-A jak pozwoli nam wejść ?
- Wątpię w to...
-Dlaciego? Wujku Malcio. Powiedz tacie że ja musię tam wejść
- Ale mała, nie można tam wchodzić
-Wujku- spojrzała na Mario- Weź mnie na rączki
- Okej - posłusznie wziął małą Sarę na ręce
-Kocham Cię wujku i mam nadzieję że ty pozwolis mi tam wejść- powiedziała i się przytuliła
- To nie ode mnie zależy
Po upływie 30 minut z sali wyszedł lekarz. Powiedział że Magda się obudziła i że niestety ale jest trochę osłabiona. Pozwolił im wejść ale po kolei. Najpierw wszedł Adam z Sarą..
-Ciocia- krzyknęła córka Łukasza i Ewy i wskoczyła na łóżko przytulając poszkodowaną
- Sarcia!
-Jak się czujesz siostra?
- Jakoś lepiej, ale wciąż jestem słaba
-Aha .. To jest normalne. Nagle do sali wszedł Lewy i powiedział:
-Adam. Lekarz cię woła. Chce z Tobą pogadać. Idź . Ja zostanę z dziewczynami bo reszta pojechała do domów
- O hej Robert!
-Hej. Wiem że jesteś słaba, ale muszę ci coś wyznać...
-Co takiego?
- Kocham cię!
-Coooo ?- zapytała zaskoczona dziewczyna.- Wiesz że ja ciebie też kocham ?
- Serio?
-Tak...
-Skoro tak to to powtórz- uśmiechnął się słodko Robert
- Kocham cię Robert
-Ja Ciebie też. Zostaniesz moją dziewczyną ?
- Oczywiście!
Lewy i Magda zaczęli się całować. Nagle do sali wparował Reus z Majką.
- Ooo! Coś się tu kroi... - stwierdziła Maja
- Fuuj! Psestaniecie udezać w śline?
Marco przytulił Sarę i wyszeptał jej na ucho że to normalne u dorosłych. Sara poszła usiąść na krzesełko, a Marco przytulił się do Mai.- Słodko razem wyglącie - powiedział Robert
- My? - spytał Marco-No a kto ?- powiedziała Magda- My nie jesteśmy razem - odpowiedziała Maja

-Ale powinniście. Pasujecie do siebie.Majka i Reus spojżeli na siebie.- W sumie.... to czemu nie? - powiedział Reus-Chcesz tego ? - spytała Maja- Wiesz, jak przyjechałaś, od razu coś do cb poczułem.-Na prawdę? Ja też
- Awww... jak słodko... - rozczuliła się Magda
-Kotek. A ja nie jestem słodki? Foch- powiedział Lewy udając że się focha- Jesteś, jesteś - poczochrała mu włosy
-Hehehe ... 
- To my już będziemy z Sarcią lecieć, trzymaj się Madźku! - powiedziała Maja i przytuliła przyjaciółkę
- Czekaj, podwiozę was! - zaoferował Reus
- Ok. - odpowiedziała Majka
Gdy Sarcia ze swoją ciocią wróciły do domu zastały tam...

----------------------------------------------------------------------

I jak się podoba? Jeszcze dziś spróbuję dodać piąty ^^ xx

2 komentarze:

  1. Nominuję Cie do Liebster Award, więcej tutaj :) pilkarz-z-borussii-moim-zyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń